czwartek, 01 czerwiec 2017 08:00

RUNMAGEDDON CLASSIC 27.05.2017 - relacja

5 marca (72 dni do startu)

Decyzja o wzięciu udziału w RC była dość spontaniczna - odpowiedziałem na zaproszenie mojej ekipy na Fejsie i kliknąłem „Wezmę udział”. Proste? Banalnie proste !!! Nie zastanawiałem się długo, po prostu podjąłem decyzję. I w tym momencie wiedziałem jedno - że nie ma już odwrotu, zadeklarowałem się i nie mogę zmienić decyzji. Patrząc z obecnej perspektywy, wyciągam dwa wnioski, które każdy z Was może wykorzystać na co dzień:

  • nie zastanawiaj się i zrób pierwszy krok. Jeśli czujesz, że to jest dla Ciebie i chciałbyś to zrobić, nie wahaj się i podejmij decyzję od razu. Wiele razy słyszę te same, w kółko powtarzające się wymówki: „może następnym razem”, „nie dam rady”, „to nie dla mnie”, „nie mam czasu”. Skąd wiesz, że to nie dla Ciebie, albo że nie dasz rady, skoro nawet nie spróbowałeś? Następnym razem? A widziałeś taki dzień w kalendarzu? Jak znajdziesz, to daj znać :) Kiedy jednak spróbujesz i przyjdzie ten moment, to mam dla Ciebie jedną radę – wyłącz wszelkie sygnały, które otrzymujesz od mózgu. Jego główne zadanie to chronienie Cię, trzymanie w strefie bezpieczeństwa, tam gdzie nie musisz za wiele robić. Tylko jakby większość ludzi tak postępowała, to nadal siedzielibyśmy na drzewach i patrzyli na siebie. Dlatego zgodnie ze sloganem Nike: JUST DO IT - codziennie testuj siebie, sprawdzaj się w nowych warunkach, wychodź ze strefy komfortu i nie przejmuj się, co powiedzą inni. Kiedy to zrobisz, przekonasz się że strach ma wielkie oczy tylko na początku. Kiedy pokażesz, że jesteś gotów podjąć wyzwanie i cokolwiek się stanie nie poddasz się, to zobaczysz, że nie będzie dla Ciebie rzeczy niemożliwych.
  • ponadto powiedz o swoich planach innym. Wówczas szansa że z nich nie zrezygnujesz jest znacznie mniejsza. Mechanizm ten nazywa się zjawiskiem konsekwencji. Doskonałym przykładem był sam Runmageddon. Ile razy podczas biegu powtarzałeś sobie w głowie: „już nie mam sił", „zatrzymam się", „to mnie koledzy i koleżanki na bieg namówili – niech sami teraz kuźwa biegną”. Jednak kiedy inni na nas patrzą, staramy się bardziej, mając większą motywację do realizacji złożonej deklaracji. Przekonałem Cię? Jeśli tak, to super. Jeśli nie, to wpadnij do mnie na zajęcia. Sam się przekonasz, że podczas treningu, kiedy dodasz czynnik rywalizacji, jesteś w stanie dać z siebie dużo więcej, aniżeli identyczny trening zrobiłbyś w pojedynkę.

 

25 maja 2017 r. (3 dni do startu)

Kiedy zbliżał się termin biegu, coraz częściej dostawałem alerty od mózgu mówiące: „szkoda czasu”, „przy takiej pogodzie pójdź się lepiej opalać, idź na spacer”, „w weekend należy Ci się przecież odpoczynek, zamiast gdzieś zapierdzielać w błocie i wskakiwać do konteneru z lodowatą wodą” !!! Ta lodowata woda powracała do mnie najczęściej. Powiem Wam, że wszystko zniosę, ale nie zimną wodę :) I jaką miałem wtedy odpowiedź? „Dzięki za radę. Ale zrobię zupełnie odwrotnie, a Ty patrz i kuźwa ucz się” !!! Kiedy masz w sobie przekonanie, że cokolwiek stanie Ci na drodze, dasz sobie radę, to uwierz mi, ale nic Cię nie zatrzyma. Dla mnie dodatkową i chyba największą motywacją była ekipa, z którą miałem biec i mega frajda, aby wspólnie sprawdzić swoich sił nie tylko na sali treningowej, ale również w terenie.

Przed biegiem 

 

30 maja 2017 r. (3 dni po biegu)

Jeśli miałbym podsumować bieg jednym zdaniem, powiedziałbym: Błotne szaleństwo, mordercze piaski, wzajemna współpraca i finał rodem z filmu Indiana Jones”. Zdecydowanie nie był to majówkowy spacer, chociaż pogoda i okoliczności przyrody były na najwyższym poziomie. Runmageddon był dla mnie czterogodzinną sinusoidą, składającą się z 14 km biegu oraz ponad 50 przeszkód.

DSC 0186

 

shout

 

start

 

Momenty, które zapamiętam na dłużej to:

  • Warszawska Sahara - nic tak nie męczy podczas biegania jak piaski, które nie dość że Cię zwalniają, to sprawiają, że musisz włożyć wielokrotnie większy wysiłek. Szczególnie jeśli masz wbiec prawie pionowo do góry, potem zbiec w dół, potem znowu wejść... i końca nie widać, a wody brak :)
  • porodówka - 3 rzędy opon, wciskających Cię mocno w ziemię, pod którymi musisz przejść. Sposób, aby pokonać przeszkodę, to wtulić się mocno w piasek, poczuć przy twarzy wodę i jak prawdziwy Rambo przedzierać się przez kolejne opony. Po przejściu czujesz się jak nowo narodzony - mega orzeźwienie. Jakbyś wziął dopiero co prysznic - gorąco polecam !!!
  • pionowe ściany - dwa razy poczułem się jak na planie filmu „Akademia Policyjna”. Wyskok – podciągnięcie – zeskok i biegniesz dalej. Wynik? Zaliczone :)
  • kąpiel w Wiśle - każde wejście do wody podczas biegu przy temperaturze powietrza powyżej 25 stopni było przeze mnie wyczekiwane, dając moment ochłodzenia. I powiem Wam, ze warszawska Wisła spełnia to zadanie rewelacyjnie - orzeźwia lepiej niż nie jedno wypite zimne piwo. Jak będziecie mijali ją gdzieś po drodze, spróbujcie koniecznie. Tylko trochę dziwny posmak miałem potem w ustach, ale czego się nie robi dla chwili chwały :)

 

RC1

 

  • bagna, bagna i jeszcze raz bagna - ostatni raz z taką ilością błota miałem do czynienia przynajmniej 25 lat temu, kiedy w dzieciństwie w rowach łapałem żaby i jaszczurki. Krótko mówiąc: ślisko, cuchnąco i prawie jak w domu.

RC2

 

  • Indiana Jones - na ten moment czekałem cały bieg. Kiedy wchodzisz jak bohater na wysoką górę, łapiesz linę, ludzie wiwatują, robisz zamach i skaaaaaaczesz, lądując w przyjemnie ciepłej, prawie czystej wodzie. Rewelacja - polecam każdemu :)
  • zasieki - na całej trasie zanotowałem trzy momenty, kiedy trzeba było zmienić się z biegacza w komandosa. Pierwsze podejście było po suchym piasku - łatwizna. Zaś ostatnie przed metą (patrz poniżej)? Prawdziwe SPA dla wymagających, z olbrzymią ilością błota. Czy mi się podobało? Jasne !!! Czy bym to jeszcze powtórzył? Oj zdecydowanie tak, tylko dodałbym jeszcze więcej błota :)

bagna

 

  • kontener z wodą - mój koszmar powrócił na sam koniec - duża wanna wprost z filmu „Piła”. Ale tylko tak strasznie wyglądała. Jak się okazało, to była jedna z najprzyjemniejszych części, dając na finiszu chwilę kolejnego ochłodzenia. Po raz kolejny przekonałem się, że sami w naszym życiu tworzymy sobie najczarniejsze scenariusze, które nigdy się nie wydarzą. Kiedy już przychodzi ten moment, to okazuje się, że dajemy radę i idziemy z dumą dalej do przodu :)
  • najlepszy w remizie - ostatnia przeszkoda - najpierw wejście po siatce na wysokość około 6-7 metrów, a potem szybki zjazd na cienkiej rurze ala Strażak Sam :) Przeszkoda niepozornie wyglądała z dołu. Ale widziałem, że będąc na górze nie jedna osoba pisała już w głowie testament :) Ale finalnie przeszkoda zaliczona.

Podsumowując Runmageddon w wersji Classic: pokonany dystans 14 km, czas: 4h, kilka otarć i siniaków, zdobyty medal, pamiątkowa koszulka i mega satysfakcja !!!

W tym biegu czas był dla mnie najmniej istotny, jak osoby z którymi biegłem. Każdy kilometr pokazywał i utwierdzał mnie w przekonaniu, że życie to gra zespołowa. Jeśli chcesz sięgnąć w życiu po cel, łatwiej Ci go będzie osiągnąć, kiedy będziesz mieć przy sobie właściwe osoby, które z jednej strony podadzą Ci rękę, wciągną na górę, zrobią z własnego ciała „krzesełko”, umożliwiając pokonanie przeszkody. Jeszcze innym razem, będą Ci po prostu towarzyszyć lub momentami powiedzą: ”ZRÓB TO” i wtedy odważysz się przełamać lęk i pokonasz przeszkodę.

Scianka

Runmageddon był również dla mnie testem, czy bez wcześniejszego regularnego biegania jestem w stanie pokonać dystans 14 km. Oczywiście, że tak. Przygotowaniem były dla mnie wyłącznie 4 godziny w tygodniu spędzone na sali fitness podczas prowadzonych przez mnie treningów. Nie będę ściemniał, że na całej trasie nie było chwil, kiedy nie walczyłbym ze sobą, zwłaszcza podczas dłuższych podbiegów. Ale wtedy jak mantrę powtarzałem słowa: „Dasz radę, nie zatrzymuj się, biegnij do przodu”. Bo w dużej mierze to czy dasz radę nie zależy od Twojej siły fizycznej, ale od nastawienia mentalnego.  

Na koniec chciałem złożyć wielkie podziękowania i ukłony dla całej ekipy „Chojrak Team” z Saturn Fitness, z którą biegłem. Powiem jedno - to nie był nasz ostatni tego typu bieg. Niebawem powtórka, co Wy na to? :)

 IMG 7411

 

Czytany 368 razy Ostatnio zmieniany sobota, 23 wrzesień 2017 09:48
Więcej w tej kategorii: Moja Pasja - Trener Fitness »
Popularne artykuły

Dołącz do mnie na Facebooku

W czym Ci mogę pomóc ?

Trening Mentalny dla dzieci

Trening mentalny
dzieci

Odkryj i rozwijaj w pełni potencjał swojego dziecka.
Trening mentalny <br/>dla rodzica

Trening mentalny
rodzica

Uwierz w siebie i odważnie realizuj swoje cele.
Trening mentalny dla każdego

Trening mentalny dla każdego

Każdy dzień jest dobry na Twoją mentalną zmianę.

 

NEWSLETTER - Zapisz się, aby być na bieżąco z ofertą treningów mentalnych, książek z rozwoju osobistego oraz sporej dawki motywacji i inspiracji.
© 2018 FinansowaPasja.pl. All Rights Reserved. Designed By MoroStudio.eu