Grant Hill. Gra. Autobiografia.

Przez całą karierę mierzyłem się z wątpliwościami i strachem. Wyparłem je. Byk i matador, krycie strachu pod maską skupienia. Teraz, kiedy gry już nie ma, te emocje wciąż są i domagają się zaległej uwagi. Frustracja, rozczarowanie, rozgoryczenie powracają do mnie falami. Obrałem konkretną ścieżkę, próbując dotrzymać kroku bohaterom z plakatów z mojego dzieciństwa: Magicowi, Jordanowi, Birdowi i całej reszcie. Nie doceniałem w pełni tego, co mnie spotykało, zbyt usilnie goniąc za swoimi idolami. Myślę o pracownikach klubu i lekarzach specjalistach, którzy zaniedbali swoje obowiązki, o infekcji, która niemal mnie zabiła, i karierze, która nie spełniła obietnicy.* Zanim Grant Hill dołączył do najwyższej koszykarskiej ligi, grał na uniwersytecie Duke, pomagając drużynie sięgnąć po pierwsze w historii uczelni mistrzostwo NCAA i w kolejnym roku zrobił to ponownie. W drafcie do NBA wybrany został z numerem 3 przez Detroit Pistons i już podczas swojego debiutanckiego sezonu zagrał w Meczu Gwiazd, otrzymując największą liczbę głosów. Jednak w pierwszych latach gry mecze na parkiecie kończyły się częściej porażkami, niż zwycięstwami. Ale to nie pasmo przegrywanych pojedynków było największym wyzwaniem Granta Hilla w trakcie kariery, ale pasmo powracających kontuzji kostki, która operowana była aż pięciokrotnie. Będąc w najlepszym koszykarskim okresie, zamiast grać razem z drużyną na parkiecie, spędzał ten czas w samotności w sali rehabilitacyjnej, z uporem wracając do formy zarówno fizycznej, jak i mentalnej. W trakcie powrotów do gry zmienił klub, przechodząc do Orlando Magic. Jednak jego pierwszy sezon w nowym zespole trwał całe cztery mecze, ponieważ kontuzja znowu się odnowiła i czekała go kolejna operacja. Kiedy w końcu wrócił do gry, minęło wiele sezonów, a on zdecydował się na przejście do Los Angeles Clippers. W NBA spędził niemal dwie dekady, podczas których doświadczał całego wachlarza wzlotów i upadków, nie zdobywając żadnego mistrzowskiego pierścienia. Kiedy w 2013 roku, mając 40 lat, kończył swoją kariery, na parkiecie dominowało już kolejne pokolenie koszykarzy, z Kobe Bryantem oraz LeBronem Jamesem na czele. Jednak nawet po zakończeniu kariery Grant Hill nie przestał podążać za koszykarską pasją. Dzisiaj adrenalinę z boiska otrzymuje – i to bez ryzyka kontuzji – jako komentator sportowy, a to czego nauczył go basket wykorzystuje zarządzając klubem Atlanta Hawks, którego jest współwłaścicielem. Przy tym, przez całą swoją karierę chciał dorównać grze najlepszych koszykarzy i w 2018 roku został doceniony oraz włączony do Galerii Sław. O tym, jak wyglądała koszykarska i życiowa droga legendy NBA lat 90., przeczytasz w książce Grant Hill. Gra. Autobiografia.

Czytając książkę dowiesz się także:
- jaką pierwszą dyscyplinę sportową, przed koszykówką, uprawiał Grant,
- na czym w NBA polega tzw. rookie wall,
- dlaczego Shaquille O’Neal udostępniał swoje prywatne boisko Grantowi,
- jakie strategie wykorzystywał trener Coach K (Mike Krzyzewski), aby motywować koszykarzy,
- jakich lekcji nauczył się Grant od Magica Johnsona, Larry’ego Birda oraz Scottiego Pippena,
- jak znaleźć sens, kiedy przytrafia Ci się kontuzja oraz jak wtedy uciszyć krytyka wewnętrznego,
- dlaczego tak trudno było odgadnąć grę Kobe’go Bryanta,
- jak wyglądała na parkiecie rywalizacja z Michaelem Jordanem,
- oraz dlaczego jedna kontuzja kostki, niczym domino, powodowała kolejne kontuzje i kolejne operacje.

Opinia o książce: Czytając książkę miałem mieszane uczucia. Nie jest to autobiografia, która wciągnęła mnie od pierwszej do ostatniej strony, gdzie oczami chłonąłem kartkę za kartką. Wręcz przeciwnie, pierwsze blisko 200 stron (a książka ma 448), które związane były z dorastaniem oraz grą na uniwersytecie Duke, ciągnęły się i to mocno. Autor zamiast skupiać się na sobie, na opowiadaniu swojej historii, często skupiał się na innych osobach, przywołując kolejne imiona i kolejne nazwiska, które znaczącego – moim zdaniem – nic nie wnosiły, aby lepiej poznać koszykarza, a wręcz przeciwnie, odciągały uwagę od jego osoby. Czy w drugiej części książki było lepiej? Trochę tak, ale nadal autobiografia zamiast przedstawiać życie osobiste i koszykarskie Granta, to często nawiązywała do wątków pobocznych, w tym do polityki czy muzyki. W mojej opinii tych wątków było trochę za dużo… Zacząłem od minusów, ale czy pomimo to warto sięgnąć po książkę? A jeżeli tak, to dlaczego? Jeżeli miałbym polecić książkę, to przede wszystkim, aby lepiej zrozumieć że w sporcie nic nie jest pewne, a wyzwania pojawiać się będą często jedno po drugim. Przy tym, nawet jeżeli nie wygrywasz, to nie oznacza że nie możesz czerpać satysfakcji z drogi, jaką pokonujesz i jaką osobą wówczas się stajesz. Jedni wtedy odpuszczą, inni nieprzerwanie będą wracać i udowadniać, że ich gra oraz oni jeszcze się nie skończyli. Takie podejście przez całą swoją koszykarską karierę miał właśnie Grant Hill i z tego powodu ogromny szacun dla niego, że do końca gry w NBA nie poddawał się i robił wszystko, aby swoje koszykarskie lata wykorzystać najlepiej, jak tylko potrafił.

Lekcja mentalna od Granta Hilla: Jako dziecko nigdy nie marzyłem o grze dla Los Angeles Lakers czy Washington Bullets. (…) Te kierunki były zbyt odległe dla mojej ograniczonej wyobraźni. (…) Widziałem siebie jak w krzywym zwierciadle i ten zaburzony obraz utrzymywał się w moim umyśle przez lata. Nie obserwowałem siebie, swojej gry, z tego samego miejsca co inni. Zamiast tego czułem jedynie nieustanne wątpliwości dotyczące tego, czy naprawdę jestem wystarczająco dobry. Odkąd się pojawiły, zadomowiły się z tyłu mojej głowy. Inni dostrzegali już we mnie cechy, które sam miałem zobaczyć i zaakceptować dopiero po latach.* Grantowi Hillowi już jako nastolatkowi brakowało pewności siebie i często nie wierzył w swoje możliwości. Kiedy inni zawodnicy, trenerzy dostrzegali w nim potencjał, widzieli w jego umiejętnościach koszykarski talent, on sam potrzebował dużo więcej czasu, aby się o tym przekonać. Niestety brak pewności siebie wpływał na podejmowane przez koszykarza decyzje zarówno na parkiecie, jak i poza nim. Dlatego sportowcu, pamiętaj że nie tylko w koszykówce, ale również w każdej sportowej dyscyplinie pewność siebie i związane z nią poczucie własnej skuteczności są niesamowicie ważne. Bo to one wpływać będą na Twoje myśli, na Twoje emocje, a te kolei przekładać się będą na Twoje sportowe wykonanie. W mojej opinii, pewność siebie należy do jednej z najważniejszych psychologicznych umiejętności, którą warto, a wręcz powinno się trenować, aby zacząć pełniej pokazywać swoje sportowe umiejętności (techniczne, motoryczne oraz taktyczne). Od czego zacząć, które mentalne strategie są skuteczne i jak zacząć je wykorzystywać w praktyce? O tym wszystkim dowiesz się z mojej książki Aktywuj potężną pewność siebie 1.0, w której prześwietlam schematy myślenia i działania ponad 80 najlepszych sportowców, daję Ci 20 gotowych strategii mentalnych, a w Dzienniku Mentalnym otrzymujesz ode mnie 40 zadań do indywidualnej pracy właśnie nad pewnością siebie.

 

Autor: Grant Hill. Data wydania: 20/03/2024. Wydawnictwo: SQN.

Więcej informacji o książce znajdziesz na stronie wydawnictwa: https://www.wsqn.pl/ksiazki/grant-hill-gra-autobiografia/

* Przytoczone w artykule cytaty pochodzą z książki Grant Hill. Gra. Autobiografia.

Czytany 51 razy